niczym Tabor.

Tak musimy wygladac. Jak Cyganki albo jakies szalone.

Gdy idziemy ulica, zajmujemy caly chodnik i jeszcze troche.
W autobusie brakuje dla naszych wozkow miejsca.
W parku tylko dzieki Bogu giniemy w tlumie innych dzieci:)

A w Galerii K- owskiej odstawiamy cyrk na kolkach. W h&m, w zarze, no wszedzie robimy zamieszanie.
A raczej nasze dzieci…

Bo przyjechala do mnie Meganka ze swoja gromadka:)
Moze nie jest nas z nowu tak baardzo duzo, ale 4 ka dzieci ponizej 2 go roku zycia i jedna nastolatka to calkiem radosne towarzystwo:)

Leos- starszy od Stasia o 3 tyg. przerosl go o 2 kilo! A ja myslalam ze Stajenka jest grubasek:) Chociaz z buzi to Stajenka jest puca:)

Chwila wytchniena nadchodzi tylko… przy baji.
Wtedy dzieci sa w swoim swiecie:)

Dolina Pradnika.

Mieszkamy w pieknej okolicy. Prawie- Krakow ale juz nie, a do tego tak blisko do Ojcowa i okolic!

Miejsca te sa mi bliskie- to okolice w ktorych wychowali sie moi Rodzice.

Jako dziecko z Mama czesto spedzalam czas w Ojcowie, Zamku w Pieskowej Skale czy w Suloszowej z kad pochodza moi Rodzice.

Domek w ktorym mieszkamy teraz jest domem rodzinnym mojej Mamy.

Drewniany, przeniesiony przez mojego Tate niczym z klockow Lego.

Jest cudowny- z Dusza:)

A spacer po Pradniku Korzkiewskim?

Super:)

Tadzio przewaznie lezal w wozeczku lub tez u Tatusia na rekach podziwial widoki.

I wszechogarniajaca biel:)Ktora moze byc czasami troszke nuudna.Najfajniejsze jednak sa spacery o wlasnych nozkach.

Nawet jesli trzeba na Tadzia czekac i czekac….

I czekac….

Ale dla tego usmiechu warto bylo!

A chodzenie jest meczace i nozki sie placza malemu Tadziowi.

Ale jest Dzielny i nie narzeka.

Czasami tylko wyglada jak.. pijany 🙂

I odpoczywa. W sniegu.

A nawet na rekach ” wujka” Wojtka:)

Panowie sie poprostu ze soba oswajali:)

Wycieczka byla super!

Dziekujemy Wojtkowi za spacer i nie zanudzenie sie 🙂

Pozdrawiamy 🙂

Pierwszy Spacer Tadzika.

Spacer przez duze S, bo na wlasnych nozkach.
Nie daleko , bo przed domkiem, ale jakze pasjonujacy spacer!
Za dwie raczki, oczywiscie- ja zgarbiona i w myslach marzaca o innej pozycji i Tadzio ani myslacy o powrocie na kolana:) Z reszta bylo tak bardzo mokro ze raczkowanie nie wchodzilo w gre tak czy siak. ( nawet ubralam malemu kalosze ale niestety- rozmiar 21 spada z nogi:(wiec został w domowych skarpetach z podeszwa- nawet nie przemoczyl:))
Ach! Bylo super:) taka kora z drzewa okazala sie najlepszym znaleziskiem!

Tadziowi najbardziej spodobaly sie dzrewa, bo dawaly troszke” samodzielnosci”.
drzewo wielkie a Tadzio taki malutki….
Ach ilez trudow kosztuje taki spacer!
Jednak to w niczym nam nie przeszkadzalo.
Tadzio pokochal spacery na własnych nozkach i juz marzy o powtorce:)

🙂