ach ile u nas sie dzieje!

Dzieje się tyle, że nie ma kiedy pisać.
I nie ma kiedy robić zdjęć.
Ogólnie- cierpie na brak czasu na wszystko. I mimo iż staram się tak” programować” maluchy by spaly w tym samym czasie nadal wszystko w biegu, biegu biegu. Na zadyszce prawie:) Zaliczenia na studiach, chrzciny Stajenki( ale to sobna bajka i osobny post) balagan w domu, ocieplanie podmurowki no ogolnie wszystko.
A moje chlopaki?
Chłopaki są świetni.
Tadeuszek taki duży, taki samodzielny. Ma półtorej roku i chodzi po domu wołając” ISIA” Ciągle o Isie dba, przytula go, jak płacze biegnie by zobaczyc czy wszystko z nim dobrze. Mam do niego spore zaufanie. I jak narazie sie nie zawiodłam. W ogóle widze, ze dzieciaki, gdy im sie tylko pozwoli, są tak strasznie mądre, rozumieją chyba nawet więcej od nas- doroslych. I mimo iż wchodzimy w okres buntu i NIE! jest ulubionym zwrotem Tadeusza kocham go nieziemsko.

A Staś?
Stajenka mój, moja mała Isia rośnie i jest przeze mnie tak rozpieszczony ze szok. Cale dnie w chuscie, ciagle glaskany, spi oczywiscie z mamusia i ogolnie no przesadzilam z tym emotional parenting ale co poradze ze to takie mile:) Stas jest grubas, ciagle gada i sie slini, puszcza babelki i jest slodziak.
Z reszta ocencie sami:)

Advertisements

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła?

Zastanawiam sie czy ja lubie zime czy nie?

Z jednej strony uwielbiam magiczne widoki z okna, gdy snieg sypie jak w bajce i swiat jest caly bialy.

Z drugiej- nie znosze roztopow, nie cierpie pluchy i nienawidze jezdzic wozkiem zarowno po bialym puchu jak i po roztopionej brei. O lodzie nie wspominajac.

Kocham dluuugi wieczorny prysznic w goracej wodzie i niecierpie z tegoz prysznica wychodzic. Bo zimno w lazience.

Uwielbiam lepic balwany i jezdzic( no dobra dawno nie jezdzilam :)) na sankach, kocham zabierac Tadzia na spacer wokolo domu- na wlasnych nozkach. Ale na mysl o ubieraniu i mnie i Tadeusza wszelka radosc umyka…

Kocham Wigilie i Swieta. Kocham piec i robic ciasteczka i inne pysznosci. Uwielbiam czas Wigilii z rodzina, u nas w domku, z piekna zastawa, sztuccami, serwetkami i innymi drobiazgami. I tu nie ma zadnego ” ale” po prostu- kocham ten czas;)

Bardzo lubie wieczor przy kominku z ksiazka i herbatka. I czipsikami 🙂 Ale nienawidze z kominku rozpalac z rana, gdy w domu 17 stopni i marzna mi stopy.

Lubie grzane wino na rynku, w mrozny wieczor, gdy sie zmarznietym wychodzi np. z Kosciola:)

Lubie spacery po Ojcowie i okolicznych Dolinkach. Zawsze:)

I sama juz nie wiem. Czy zime lubie- czy nie.

Chyba mimo wszystko tak- jak kazda pore roku- lubie.

Bo cos sie zmienia, dzieje.. Cos innego a z drugierj strony cyklicznego.

Tak, zima jest fajna:)

Nawet jesli jej nie lubie:)

a Maly sie wspina. Wszedzie! 🙂