Zycie poprostu:)


Stasiu ogolnie nie pije nic innego oprocz mnie:) ale tu dorwał się do butelki wody. Pił jak dziki, wzdychał i sie cieszył… tylko…… woda była zakręcona :D
Stasiu jada natomiast z wielkim zapałem i radością. Wcina paluszka robiąc miny i jest prze- słodziak.
A Tadzio? Tadzio GADA!
Potrafi pięćset razy dziennie, niespodziewanie przybiec wołając MAMUSIU, KOCHAM CIE, rozmawia z nami, troszke po swojemu a troszke po naszemu, poproszony dzis przez Piotrusia o czapke z daszkiem, prszyszedl do domu i wolal MAMO TATA CHCE CZAPE. Wiec naprawde idzie sie z nim dogadac:))) No i jego ulubione zajecie- koszenie trawy z moim bratem- Tomkiem, a jak przy tym woła- TOM, KOSIM! Poprostu miodzio:)

milo miec imieniny! nawet jak jest goraco i ciastka “topnieją” w oczacj

lubie imieniny chyba nawet bardziej od urodzin. Nie wiem czym to jest spowodowane ale tak juz mam. Siedze sobie na tarasie( a raczej tarasiku ) mam do dyspozycji bujany fotel, dzieciaki spia, maz pojechal w sprawach biznesowych a ja popijam winko homemade i wypalam potajemnego papierosa. Pierwszego od lat. I jest mi tak dobrze i milo i beztrosko. I nie martwie sie niczym! A w glowie smiech dzieci i wspomnienia milego dnia! za kwiaty i wino i slodkosci bardzo dziekuje!!!

Przedpołudniowe gotowanie na ekranie. I spacer po obiedzie:)

Dziś o Tadziu będzie w głównej mierze!
W czasie przedpołudniowej drzemki Stasia, gotujemy z Tadziem zupę pomidorową. Dla tatunia- jak mawia Tadzio.

I gdy już Tadziu popróbuje zupki, pomiesza i zamiesza co trzeba, idziemy na spacer!
Staś w chuście u mnie, wiec biedak nie ma zdjęć! Ale sie cieszył ze spaceru , jak brat!

Aj, ogólnie ten kwiecien sie zapowiada milo:)

Praktyki.

Uczęszczam na praktyki do Szkoły Podstawowej, pomagam pani pedagog i dziewczynom ze swietlicy. Jest to super mile doswiadczenie, szczegolnie, ze jest to “MOJA” podstawowka. Znam wszystkich nauczycieli i kazdy kąt. Od tych 10ciu lat nic sie nie zmienilo:) I jest super.

Po przerwie… jestem ja i chlopaki jak malowane:)

Uciekłam na jakiś czas z blogowego swiata, tak bez zapowiedzi, bo po prostu przygniotły mnie sprawy swiata rzeczywistego. Nic strasznego sie nie wydazylo, tylko codziennosc i wszystkie obowiazki zaprzataly mi glowe all the time. Ale sprawy firmowe sie juz jakos unormowaly, dotacja praktycznie rozliczona, wyprodukowalismy dwie kolyski, wiec jakos jest:) Tadziu podrusl, ma juz 2 lata i jest naprawde super- dzieki temu ze juz sam sie soba zajmie mam wiecej czasu na” zycie” :) Stas natomiast raczkuje jak dziki i jest wszedzie tam, gdzie Tadzik. Wiec mysle, ze najgorszy etap za nami. Teraz codziennie jest tylko lepiej:) A na dodatek, gdy dzis zalogowalam sie na bloga by wlasnie powrocic na lono blogowiczow, odkrylam, ze Madzia wrocila juz jakis czas temu, wiec naprawde, tymbardziej sie ciesze ze w koncu postanowilam cos napisac:D
A oto, w bardzo telegraficznym skrucie, co sie u nas dzieje ostatnio:
Po PIERWSZE TADZIO MA 2 LATKA!!!!!!! BYL TORT I DZIECI! Ku mojej radosci- spotkalismy sie praktycznie w tym samym skladzie co w zeszlym roku i praktycznie kazdemu” doszlo” jedno dzieciatko, lub tez jest w oczekiwaniu na.. Wiec za rok znowu bedzie nas wiecej:) I impreze trzeba bedzie przeniesc do wiekszego lokalu :) Byl tort, zjezdzalnia a gdy dzieci sie wyszalaly, padniete ogladaly Peppe:)

DRUGIM hitem oststnich dni jest Stas na 2 nogach:) Na dodatek wspinajacy sie wszedzie, zawsze krok za bratem :)

TRZECIM hitem jest ( chwilowa) wiosna. Rozswietla nam zycie:)) Doslownie:)

CZWARTYM HITEM są spacery , w koncu jestesmy zdrowi!

I ostatni HIT- wspólne kapiele.Odkad urodzil sie Stas- caly czas na to czekalam :) I sie doczekalam, Tatus kapie chlopakow a ja mam wolne:D wiec fotografuje:)

Pozdrawiamy z nad laptopa i do szybkiego ” zobaczenia”

zycie

Zycie sobie plynie nieublaganie do przodu. I dobrze:) Ale czemu w tak zawrotnym tempie? Ach, moja doba liczy chyba 48 godzin. Tyle, ile jestem w stanie zrobic w jeden dzien niejeden by nie zrobil w tydzien. A juz na pewno nie moj tesc, ktory patrzy na mnie ze zdziwieniem i podziwem, gdy pakuje dzieci do podwojnego wozka i biegne na autobus :)
No z reszta ze zabiegana mozna wywnioskowac z ilosci notek:) No i aparat w prawdzie dziala ale karta pamieci padla. I czekam az sie maz zlituje i podjedzie do Media Marktu mi……….
A czemu taka zabiegana?
A bo same radosci sie dzieja:)
Zakladam firme, bede sprzedawac KOLYSKI, mojeo projektu i pomyslunku: Ta pierwsza Stasia, a ta turkusowa Helenki:)


I jeszcze taka azurowa wersja, nie pomalowana- sie pochwale a co! :)

Teraz wlasnie wymyslam marynarski wzro typowo dla chlopakow, zalatwiam mase papierkowej roboty zwiazanej z otwarciem dzialalnosci, pilnuje mojego taty, meza i tescia ktorzy remontuja warsztat stolarki no i oczywiscie studiuje- pisze prace i ciagle latam po bibliotekach z Malymi.
Ale jest fajnie:)

A dzieciaki rosna. I ciesza i sa tacy super ze szok!!!!! :) )
W miedzy czasie ochrzcilismy Stasia Tak wiec Chrzescijanin z Niego w calej okazalosci.
Bylismy tez na Chrzcie Leona u mojej siostry w Otrebusach…. i Leon stal sie Chrzescijaninem rownie pieknym jak Stas. A po Chrzcinach zostalam tydzien u Megan. By sie” wynudzic” na podwarszawskiej Wsi:) Ale co ja opowiadam, z dziecmi sie nie nudzi- nigdy! byly grzyby i czulosci na podlodze:)

No, ogolnie bylo super :)

Tak to sie nam zyje ostatnimi czasy, zabiegani ale radosni- to my wlasnie:)

ach ile u nas sie dzieje!

Dzieje się tyle, że nie ma kiedy pisać.
I nie ma kiedy robić zdjęć.
Ogólnie- cierpie na brak czasu na wszystko. I mimo iż staram się tak” programować” maluchy by spaly w tym samym czasie nadal wszystko w biegu, biegu biegu. Na zadyszce prawie:) Zaliczenia na studiach, chrzciny Stajenki( ale to sobna bajka i osobny post) balagan w domu, ocieplanie podmurowki no ogolnie wszystko.
A moje chlopaki?
Chłopaki są świetni.
Tadeuszek taki duży, taki samodzielny. Ma półtorej roku i chodzi po domu wołając” ISIA” Ciągle o Isie dba, przytula go, jak płacze biegnie by zobaczyc czy wszystko z nim dobrze. Mam do niego spore zaufanie. I jak narazie sie nie zawiodłam. W ogóle widze, ze dzieciaki, gdy im sie tylko pozwoli, są tak strasznie mądre, rozumieją chyba nawet więcej od nas- doroslych. I mimo iż wchodzimy w okres buntu i NIE! jest ulubionym zwrotem Tadeusza kocham go nieziemsko.

A Staś?
Stajenka mój, moja mała Isia rośnie i jest przeze mnie tak rozpieszczony ze szok. Cale dnie w chuscie, ciagle glaskany, spi oczywiscie z mamusia i ogolnie no przesadzilam z tym emotional parenting ale co poradze ze to takie mile:) Stas jest grubas, ciagle gada i sie slini, puszcza babelki i jest slodziak.
Z reszta ocencie sami:)

niczym Tabor.

Tak musimy wygladac. Jak Cyganki albo jakies szalone.

Gdy idziemy ulica, zajmujemy caly chodnik i jeszcze troche.
W autobusie brakuje dla naszych wozkow miejsca.
W parku tylko dzieki Bogu giniemy w tlumie innych dzieci:)

A w Galerii K- owskiej odstawiamy cyrk na kolkach. W h&m, w zarze, no wszedzie robimy zamieszanie.
A raczej nasze dzieci…

Bo przyjechala do mnie Meganka ze swoja gromadka:)
Moze nie jest nas z nowu tak baardzo duzo, ale 4 ka dzieci ponizej 2 go roku zycia i jedna nastolatka to calkiem radosne towarzystwo:)

Leos- starszy od Stasia o 3 tyg. przerosl go o 2 kilo! A ja myslalam ze Stajenka jest grubasek:) Chociaz z buzi to Stajenka jest puca:)

Chwila wytchniena nadchodzi tylko… przy baji.
Wtedy dzieci sa w swoim swiecie:)

Ach, wesolo nam!

Malo wpisow,bo malo czasu na robienie zdjec.
Ach, dzieci jakze one sa absorbujace. Chyba powoli koncza sie Stojenkowe ataki kolek, dzieki czemu dni nam uplywaja radosniej i ciekawiej.
Tadzio juz nie jest tak calkiem” samopas” puszczony a i Stas odkrywa uroki czuwania bez plakania. Gada do karuzelki, lezy na brzuszku i podziwia zabawki Tadzia, kontempluje przyrode w wozku przed domem. I jest mily. A ja dzieki temu zyskuje czas dla Tadzia( dzis, jak przyjemnie bylo wskoczyc z nim do baseniku i pluskac sie i skakac w wodzie trzymajac sie za rece!!! nie wiem ktore z nas bylo szczesliwsze)
Zyskuje tez czas na gotowanie:) Ogorki sie kisza, co jakis czas jemy lody homemade z kawalkami ciasteczek i ziarenkami kawy.
Piotrus ma w koncu czas dla nas, po pracy lub przed bawi sie z Tadziem, nosi Stasia, ogolnie kozysta z urokow ojcostwa. I jest szczesliwy. I tadzio kocha robic wszystko to co tata: Ja odciazona czerpie radosc z ulotnych chwil dnia codziennego. Usmiech Tadzia, minki Stasia, zabawy w piasku, skakanie po sianie. Jest milo:)

A oto kilka zdjec, gdzie Tadzio wykazal sie inwencja tworcza:)
Podczas jedzenia rosolu:

Podczas mojej chwili nieuwagi:

I ogolnie bardzo radosnie nam czas uplywa:))))

Kocham moich facecikow i juz, bo czyz nie sa piekni?:)

my sobie radzimy, a jak

Ogolnie, jest pieknie i baardzo baaardzo meczaco:)
Tadzio jest dzieckiem Radości i Szaleństwa.
Bardzo, bardzo lubi braciszka i chyba ten czas wielkiego zamieszania podoba mu sie- mamusia nie krzyczy gdy zjada 3 kawalek czekolady( bo wlasnie karmie i mam spokój na5 minut) nie zabiera kredy, gdy zamiast po plytkach na tarasie pisze po sobie i po scianie( bo mam na rekach Stasia- marude) nie zabrania kapac sie w basenie w najwiekszy upal( bo akurat Dziadek jest i moze popilnowac Tadzia na polu) i ogolnie jest luz:)
LUZ Tadzio ma rzeczywiscie spory- niestety zdarza sie ze je sniadanie dopiero o 9 gdy Stas- Maruda usnie( niestety Mlody w najlepszym wypadku ma nietolerancje bialka krowiego a w najgorszym nietolerancje laktozy)
Jedyne na co mam czas, w tym Zamieszaniu Dzieciowym to robienie zdjec.
Wiec zapraszam:)


Stasiu w przeciwienstwie do Tadzia srednio kapiel ale tu- o dziwo jest spokojny jak Aniolek.

Kochany Stasiu jest zupelnie inny niz Tadzio. Abstrahując od kolek, problemów z kupką i gazami jest mega grzeczny- spi i je i sie glownie. Tadeo w 3 dobie juz czuwal bardzo duzo- w szpitalu nazwali go obserwator.
Stas za to jest ladniejszy :D

Stasienka nie uzywa smoczka( uzywa na kolki ale nie przepada- raczej mu “wciskam” by miec spokoj ;] )
Ale bardzo lubi paluszek Tadzia:D

Tadziu szaleje za to przed domem:)

A Stasiu glownie je…. je i je….

Stanisław Ignacy.

Musze zmienic nazwe bloga- 29 czerwca urodzilismy Stanisława Ignacego W.

Caly swiat kreci sie teraz wokolo dzieci.
Dobrze, ze mamy Babcie i Dziadzia do pomocy, bo chyba bysmy powariowali :)

Tresci pisanej niewiele z braku czasu- prosze dopowiedcie sobie sami co chcecie:)
Tadzio kocha Stasia i dobrze znosi nowosci zwiazane z noworodkiem w domu.
Ale to chyba akurat widac na zdjeciach.
:)

o, ZOO

W niedziele zeszlego tygodnia udalismy sie ze znajomymi do ZOO.
Zanim zobaczylismy Zoo, zaskoczyl nas korek tak wielki ze, po 10 min. stania w nim zwątpiliśmy.
Zawróciliśmy.
Zaparkowalismy samochody.
I tak oto dwie kobiety w ciaży, w tym ja w 9 miesiacu, dwójka rocznych dzieciaków w wózkach, w tym nasze w parasolce oraz dwóch naprawde odwarznych i dzielnych mężów udalo sie do zoo szlakiem turystyczno rowerowym. Idąc sobie spokojnie pod górkę, w cieniu, w lekkim błocie popowodziowym śmialiśmy się z głupiego tłumu spoconych i sfrustrowanych ludzi w korku. W upale. Z ryczącymi dziećmi.

I po 20 minutach dotarliśmy do Zoo.
I nawet nie bylo kolejki do kas :D

Za to były wielkie oczy mojego Tadzia i jeszcze większa radość mego męża.
Syn w brzuchu niestety nie zobaczył wiele ale ufam ze mu tez sie podobalo.

Tadeusz nawet o dziwo pozwalal sie unieruchomic na rekach na czas jakis …..
….. i swoim paluszkiem wyznaczał nam nowe cele.
Puszczony samopas, zafascynowany czymkolwiek co zywe i biegające robil wielkie i bardzo glosne ” HYYYYYYYYYYYYYYY” co jest klasyczna oznaka zadziwienia i oczyiscie wyciagal swoja ukochana bron- paluszek.
O tak!
Na drugim miejscu , zaraz po bieganiu i straszeniu ludzi dziwnymi odglosami zadziwienia, Tadeo upodobal sobie opcje ” na barana”. Z reszta, nie tylko on:) Z wysoka nawet strusie byly mniejsze od naszego syna:d

Jednak chyba, mimo wszystko, mimo zmeczenia i wielosci atrakci mini zoo podbilo serce mych mężczyzn:>
Zastanawiam sie do tej pory, czy to Tadzio nie chcial iść, czy tez może moj boski malzonek zachecal naszą latorośl do nie- wracania :D

Dziekujemy kochanym Kupczykom za super dzien:)

reminestencje zyciowe.

Moja siostra urodzila:))))

Cala i zdrowa zarowno ona jak i 4 kilogramowy ” maluszek” :)  Chyba bedzie mu na imie Leon. Lub Stefan. Nie wiadomo. Podobno” wyglada na Stefana” ale najstarsza corka mojej siostry wypowiedziala stanowcze NIE dla tegoz imienia.

W kazdym razie, ja jestem u mojej mamy w Krakowie, zaliczam sesje i ogolnie studiuje. Piotrek zostal w domu i pisze biznes plan( bo jak dobrze pojdzie zakladamy nasza firme z kolyskami i mebelkami dla dzieci w okolicach wrzesnia:)) Moi rodzice w Warszawie pomagaja Megan. I tak oto, siedze sama z Tadziem w miescie, chodze do parku a w wolnych chwilach ” przekazuje ” Tadzia jego tacie. Tak sie czuje jak samotna mama co w okreslonych godzinach oddaje syna ojcu. Smiesznie…. Juz nie moge sie doczekac pon. jak wrocimy do naszego wiejskiego domku !  W tym oczekiwaniu pomagaja mi wlasnie  takie male reminestencje, czyli the best of.. z fotek z mojego starego komputera.

1. Zakochani, czyli nasze  wakacje  do Wloch.
2. A oto Migotka, prezent od Piotrusia dla mnie. Zobaczylam ja u jakiejs pani w koszyku na targowisku. I pochalam, teraz, coz…. wystarczy ze przemilcze moje uczucia. Mam nadzieje ze z moim uczuciem do Pootrusia tak nie bedzie ;]


3. Zareczyny. W czasie snu. A jak sie cieszylam, chyba nie musze opisywac.

4. bez komentarza :)

5. A potem byl slub :D

6. piekny slub. a co !

7. i w niedlugim czasie owoc milosci, tadzio. Tu, pierwsze spotkanie z Hela, cora mojej siostry.

I to na dzis koniec wspomnien. Szkoda, ze na tym komputerze nie ma wszystkich zdjec. Ale spokojna glowa, jeszcze Wam kiedys poopowiadam o sobie :D

Agro-weekend, czyli MUUUUUUUUUUUUU i Brrrrrrrrrrrrrrrrrr all day long.

Spedzilismy weekend na wsi, u Prababci Alinki i Pradziadzia Tadeusza.

Malutki Tadzio, jak na prawdziwego prawnuka przystalo, zakochal sie w krowce (mmmmmmmmuu), traktorze brrrrrrrrrrr, oraz swince( tego odglosu niestety nie da sie zapisac). Tak wiec, cale dnie spedzalismy w oborze. Mimo pieknego sloneczka i swierzego powietrza, Tadzio wybral zatechle “zapaszki” zwierzat.

W prawdzie bal sie poglaskac swoje ukochane Mmmmmmmmmmmmuu, lecz mysle ze nastepna wizyta to zmieni:)

Tadzio jest przeuroczy. To niesamowite ze dzieci sa tak zainteresowane doslownie wszystkim. A nam, doroslym przechodzi jakos…. i juz nas nie dziwi ze krowa macha ogonem, by odgonic muchy, ani, ze traktor ma takie wieeelkie kola. Obok slimaka przechodzimy obojetnie, nawet nie zastanawiajac sie nad jego marnym zywotem. I nie piszczymy ze szczescia na widok rosolu. A jajko na miekko na sniadanie nie jest tematem naszych rozmyslan. Bo dlaczego bialko jest sciete a zoltko przecieka miedzy palcami?  A Tadzia to wszystko tak dziwi i zachwyca. A jak pomysle ze on ma dopiero 14 miesiecy i tak malo( duzo) rozumie, i ze kazdy kolejny dzien to wybuch calkiem nowych doswiadczen, to az mi dech zapiera z wrazenia ze on to ogarnia. To, co dla mnie jest codziennoscia dla niego jest czyms niezwyklym.

Wydaje mi sie taki madry, bo rozumie proste polecenia i reaguje na znane mu przedmioty.

A przeciez to jeszcze taki “glupolek”:)

Otrębusy w Maju.

Weekend majowy sloneczny i piekny dla nas.

Spędziliśmy go w podwarszawskiej wsi:)  U mojej siostry. Czas uplynal nam glownie pod znakiem dzieci i naszych ciaz.

Dzis kawaleczek fotorelacji.

Skromny, lecz w przygotowaniu wiecej :)

_________________________________________________________________________________

Dzieci przed karmieniem.

I dzieci pozostawione w koszu , coby nie uciekaly i Mamusie mogly w spokoju pogadac:)

Byla i zabawa w piasku!

I odpoczynek!

Poswiatecznie.

Swieta Zmartwychwstania Panskiego juz za nami- byle okres wielkanocny byl owocny – tego zycze wszystkim:)

Ja ogolnie- wciaz odsypiam Pasche, niezaleznie gdzie jestem marze o lozku:)

Tadeuszek, rowniez, ku mojej uciesze odsypia :D

Nasze Swieta w tym roku bardzo ” rozbite” i w rozjazdach. Ogolnie- szkoda ze tak malo czasu w domku spedzilismy. I na dodatek nasz aparat nie chce wspolpracowac wiec nie ma zdjec ;/

Udalo mi sie ” cudem ” obfotografowac moje wypieki, wiec sie pochwale- a co!

Moje mazurki- w tym roku debiut- w miare udany ;]

Nie wiem jak maz i rodzina ale ja jestem fanka tego slodkiego ulepka:) I jak pieknie wyglada na stole ! Ach:))

Tadeuszek w te Swieta byl u swiecenia z koszyczkiem, a potem dostal od Babci czekoladowe jajo.

Nie ma co- babcia znowu zapunktowala- jajo to bylo odkrycie roku !  ( ku niezadowoleniu mnie samej, ktora w domu musze wysluchiwac stekania[" e-e-e-ee, mamamamamaaaaaa" czyli mama daj jajko z czekolady]  Tadzia nad swiatecznymi jajeczkami- ozdobami stolu.) 

———————————————————————————————————————

I kolejne odkrycie Tadzia- pepek Mamy. To dopiero jest zabawa ! Wciskac, drapac, ciagnac, eekstra. Ciekawe co maly Franek( Stasiu) na takie brata zabawy z Brzuchem…